Posty

Wybór │Choice

Obraz
N: Małe AU w stylu „Co by było gdyby...?" do pewnej sceny z CA:CW, które zmienia wszystko i daje happy end, którego nikt nie chciał. Ja też nie, ale tak się kończy zbyt długie wystawienie mnie na działanie słońca, a potem odcięcie mi Internetu. Poważnie, nikt nie chciał takiego tekstu, ale co poradzę?  Długość: 3 140 słów, 9,5 strony w Wordzie zapisanych Calibri 12. I tak, to nikogo nie obchodzi, ale co tam. Tekst dostępny jest też na Wattpadzie :* Proszem, o to link: klik *** — Czasem naprawdę mam ochotę wybić ci te twoje idealne ząbki… Ale nie chcę, żebyś odszedł. — Tony patrzy na niego z góry, udaje, że ma całą sytuację pod kontrolą, ale wystarczy jedno krótkie zerknięcie na jego twarz, by zobaczyć tak rozpaczliwie ukrywaną desperację, nadzieję w jego oczach, kiedy mówi: — Potrzebujemy cię, Cap . Steve musi odwrócić wzrok, przełknąć tworzącą się w gardle gulę. Potrzebujemy cię, Cap.

Miniaturka 2: Niebo spadające nam na głowy... (7/?)

N: Nie ma dla mnie usprawiedliwienia, więc nawet nie próbuję tego robić. Powiem tylko, że opowiadanie przepisałam całkowicie po raz siódmy (nie, ani nie żart, ani wyolbrzymienie), co pozwala wyciągnąć z tego jeden wniosek – nigdy, przenigdy nie powinnam zabierać się już za publikowanie czegoś, co nie jest skończone. Nigdy. Opowiadanie dostępne także na  Wattpadzie . *** Otworzył kopertę, wyjmując z niej na wpół złożoną białą kartkę. Kiedy rozłożył ją, dostrzegł, że nie ma na niej nic, prócz jednego, zapisanego odręcznie słowa. Zhelaniye . Ściągnął brwi, zastanawiając się skąd, u diabła, wie jak powinien przeczytać „желание”. Nigdy w życiu nie uczył się cyrylicy, nie znał rosyjskiego – skąd w ogóle wiedział, że to rosyjski? –  ani wymowy. Wmówił sobie jednak, że musiał zobaczyć gdzieś kiedyś to słowo, najpewniej w jakimś telewizyjnym programie, co wyjaśniałoby też znajomość wymowy. Obejrzał kopertę ze wszystkich stron, szukając jakiejkolwiek podpowiedzi co ...

Miniaturka 2: Niebo spadające nam na głowy... (6/?)

Notka od autorki: Wróciłam po długiej przerwie z zapasem kilku rozdziałów w przód, więc mam nadzieję, że uda mi się publikować je częściej. Dużo, dużo częściej. Jeśli to możliwe, prosiłabym o komentarze na Wattpadzie , ponieważ tam planuję przenieść to opowiadanie i chciałabym mieć wszystko w jednym miejscu :) *** — Mam dwa dość istotne pytania — zaczął Bucky, kiedy razem z Gretchen siedzieli na masce jej samochodu, czekając na Idę przebierającą się w szatni po balecie. — Hm? — mruknęła w odpowiedzi, nawet na niego nie spoglądając. Półleżała, wspierając się na wyciągniętych w tył ramionach, i wystawiała twarz w stronę słońca. Bucky wiedział jednak, że go nie ignoruje. Jedynie udaje, robiąc mu na złość. — Pierwsze – dość istotne i bezpośrednio związane z drugim – ty też widzisz to dziecko? Czy to znów tylko… No wiesz… — Dźgnął ją w udo i kiedy na niego spojrzała, wskazał jej brodą park po drugiej stronie ulicy. Gretchen zerknęła w tamtą stronę, dostrzegając dziewcz...

Prezent aka Wyzwanie 14

N:  Ten tekst nie ma kompletnie żadnej fabuły, nie oszukujmy się. Ale jest seks, a każdy lubi seks, więc po co komu fabuła, prawda? A przechodząc do sedna - Wszystkiego najlepszego dla Stuckyholiczki, mam nadzieję, że spodoba ci się jedenaście i pół strony seksu, który tak naprawdę zaczyna się dopiero gdzieś w połowie :P! ***

Miniaturka 2: Niebo spadające nam na głowy... (5/?)

N: Kolejna część. Spokojnie, w następnej wrócimy do schiz. *** Nie uroił sobie tego. Wpatrywał się w niebo, śledząc wzrokiem miejsce, które jeszcze przed krótkim momentem lśniło siatką złocistych pęknięć. Teraz wszystko zniknęło, pozostało jedynie wieczorne, ciemniejące niebo i pierwsze gwiazdy, jednak to nie miało znaczenia. Nic nie miało. Liczyło się tylko to że nie uroił sobie tego . ― Naprawdę to widziałeś? ― spytał wreszcie, odrywając wzrok od nieba nad swoją głową i skierował go na Toro.

Miniaturka 2: Niebo spadające nam na głowy... (4/?)

N: Opowiadanie powróciło do życia po długim czasie, choć do planu wprowadziłam kilka drobnych zmian. Jest to mój pierwszy tekst opublikowany w nowym roku i mam nadzieję, że nie okaże się nie do strawienia :P *** Bucky wiedział, że to, co robi może mieć dla niego katastrofalne skutki. Wiedział to doskonale. Ale to przecież nie znaczyło, że od razu zacznie się tym przejmować, i że zmieni zdanie. Wiedział, że odstawiając pigułki, które przypisał mu doktor Broussard, może sobie zaszkodzić i to jak jasna cholera, bo po coś kazali łykać mu te prochy, ale musiał to zrobić. Po prostu musiał . Może to wszystko, co ostatnio się działo, co widział, co słyszał, było objawami jakiejś zmutowanej dyskinezy, a on miał pecha być zaczątkiem nowego łańcuszka w ewolucji tego cholerstwa? Słysząc to, większość wielkich panów psychiatrów pewnie zabiłaby go śmiechem na miejscu, wychodząc z założenia, że lepiej naszpikować wariata prochami i niech nie sprawia problemów, zamiast użerać się z nim przez go...

Wyzwanie 13: Stucky/ Porn Without Plot (18+)

N: Ten tekst nie ma kompletnie żadnej fabuły, nie oszukujmy się. Ale miałam do wykorzystania wyzwania na ten temat, więc postanowiłam wykorzystać je za jednym zamachem. O ile Stuckyholiczka uzna, że to coś poniżej zakwalifikuje się do "light Dom/Sub". ***