Posty

Wyświetlam posty z etykietą Miniaturka 1: Zavzedka

Miniaturka 1: Zavzedka 6

Część poprzednia: klik *** Cztery lata później. —  Sierżancie Barnes ? Głos Jarvisa wyrywa Bucky’ego ze snu. Mruczy cicho, mieląc przekleństwo w ustach, i nie otwierając oczu, przekręca się na plecy. — Co jest? Jeśli Stark znowu chce podzielić się ze mną jakąś hiper ważną i niecierpiącą zwłoki sprawą, każ mu się pieprzyć. —  To nie pan Stark. Pańska córka się zbliża, kazał się pan budzić w takich sytuacjach . Bucky otwiera gwałtownie oczy i mruga szybko, starając się opędzić od resztek snu i zmęczenia. No tak, na śmierć zapomniał o tym, że kazał budzić się Jarvisowi za każdym razem, gdy Becca postanowi odwiedzić go w sypialni. Może i jest z nim już całkiem nieźle, a po dawnym programowaniu zdaje się nie być już śladów, ale woli nie ryzykować. Mógłby zachować się zbyt gwałtownie, gdyby Becca zaskoczyła go podczas snu.

Miniaturka 1: Zavzedka 5/?

Część poprzednia: klik *** Bucky   Barnes miał niemałe doświadczenie w opiekowaniu się dziećmi. Znaczy, tak przynajmniej mu mówili. Nadal tego nie pamiętał, a przynajmniej nie do końca. Fragmenty, urywki – nieskładne, niepełne, wymieszane, trudne do chronologicznego ułożenia. Jak wysypane z pudełka puzzle, w których brakowało kilku kluczowych fragmentów, bez których układanka zawsze będzie niepełna. Nienawidził tego. Nienawidził tego, jak zepsuty był. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co inni o nim myślą. Ludzie, którzy tylko  patrzyli , ale  nie widzieli . Nie był głupi, dostrzegał różnice w ich zachowaniu – czasem zupełnie nieznaczne, ale nadal wywołujące w nim wstyd i poczucie winy – kiedy tylko wchodził do pomieszczenia. Widział całą gamę spojrzeń i reakcji – od obrzydzenia, przez dystans, wzmożoną ostrożność, po –  fałszywe  – współczucie. Czasem miał ochotę wrzeszczeć, wykrzyczeć im w twarze to, jak obłudni są, ale milczał. Wiedział, że j...

Miniaturka 1: Zavzedka 4/?

Część poprzednia: klik *** Kiedy wchodzą do bazy SHIELD, wszystkie nieudolnie ukrywane spojrzenia skierowane są na nich. A raczej na Bucky’ego. Steve wcale się temu nie dziwi. Zupełnie nie. Buck nieczęsto pojawiał się w bazie, ale jeśli już mu się to zdarzało, zazwyczaj był ubrany w swój czarny mundur taktyczny. Nierzadko był przy tym oblepiony brudem, prochem czy krwią. I zdecydowanie nie wyglądał wtedy na kogoś, kto miałby ochotę na nawiązywanie bliższych kontaktów z kimkolwiek prócz Steve’m przy swoim boku. Ludzie się go bali, to pewne. Dlatego widok Winter Soldiera ubranego w znoszone dżinsy, biały sweter, kolorowe, młodzieżowe trampki, z włosami związanymi w niechlujnego koka, i z nosidełkiem na piersi mógł być czymś… odrobinę niecodziennym.

Miniaturka 1: Zavzedka 3/?

Część poprzednia: klik *** Steve wypuszcza ciężko powietrze, zanim zbiera się w sobie i puka do drzwi sypialni Bucky’ego. To nie tak, że nie martwił się o Bucky’ego. Zupełnie nie tak. Gdyby tylko mógł, najchętniej wyważyłby te drzwi i przestał zamartwiać się tym, że Barnes mógł zrobić coś głupiego, że  Bucky’ego mogło tam nie być . Jednak wie, że nie może tego zrobić. To sypialnia Bucky’ego. Miejsce, do którego udaje się, gdy chce być sam, ostoja jego prywatności. Nie może wtargnąć tam nieproszony. — Bucky? Mogę wejść? — Ta, jasne. Głos Bucky’ego jest ochrypły i pełen napięcia.

Miniaturka 1: Zavzedka 2/?

Część poprzednia: klik *** Steve wyrywa się ze snu, gdy czuje lekkie uderzenie w bok. — Co do…? Zostaw, nie śpię —  mamrocze, przecierając oczy. — Gdzie jesteśmy? Czy coś… — Jesteśmy w domu —  Bucky wcina mu się w słowo, nadal z SGR-26 w ramionach. — Wszystko ok, chłopcy? Natasha wyłania się z kabiny pilota z dyskiem w jednej ręce i Stark Padem w drugiej. — Tak, jasne —  mówi Steve, gdy Bucky mamrocze ciche „Zobaczymy” i mija go, wychodząc z Jeta. Natasha patrzy na Steve’a, ale nie mówi ani słowa, kiwając głową w stronę rampy. Ten wzrusza tylko ramionami w odpowiedzi i rusza w stronę mieszkania.

Miniaturka 1: Zavzedka 1/?

*** — Jestem w ich głównej bazie danych i najprawdopodobniej nie spodoba wam się to, co tam znalazłam .  —  Steve rzuca tarczą, która odbija się rykoszetem od ściany i uderza w dwóch agentów Hydry, strącając ich z powrotem w dół schodów, gdy słyszy głos Natashy w komunikatorze.   —  Zechciałabyś rozwinąć temat? — Widzę bardzo szczegółowy profil genetyczny Jamesa. Bardzo,  bardzo  szczegółowy.   Cały obiekt poświęcony był próbom replikacji serum super-żołnierza …  —  dodaje Natasha, gdy przerywa jej głośne przekleństwo Bucky’ego, który przerzucił jednego z agentów przez ramię, jednocześnie nokautując drugiego kopnięciem w głowę.  —  Widzę, że świetnie się bawisz, JJ, ale pozwól mi skończyć .  Zola zdołał opracować formułę, ale nie udało im się jej odtworzyć. A jak jeszcze można by zreplikować serum super- żołnierza?  —  pyta retorycznie.